Znajduję się w takim momencie, w którym boje się zrobić jakikolwiek krok.
Każdy wydaje się zły...
Nieodpowiedni.
Gdzie szukać pomocy?
poniedziałek, 25 czerwca 2012
piątek, 1 czerwca 2012
środa, 18 kwietnia 2012
*135
Najwspanialsze są te dni po których się tego nie spodziewamy.
W pracy dałam z siebie 100%.
Jedna z klientek podziękowała mi za to, że jestem miła!
Kupiłam sobie nowe buty.
Zakupiłam również najnowszą powieść Zafona, "Baśnie latynoamerykańskie" i jedno opakowanie kart Euro 2012 (tylko dlatego że był na okładce Iker Casillas) :-P
Szybki powrót do domu i obiad.
Rozmowa z tatą.
Podczas jazdy na rolkach dookoła Błoń spotkałam kolegę z liceum, którego nie widziałam od... skończenia liceum.
Wpadł na nas nasz wspólny kolega!
Wizyta w biurze Niezależnego Zrzeszenia Studentów przyniosła kolejne obowiązki, ale pomimo tego panowała tam tak miła i serdeczna atmosfera, że uśmiech sam pojawiał się na twarzy :-)
Spotkałam też koleżankę, której nie widziałam od czasu kiedy ją poznałam! :-D
Przejechałam dziś na rolkach trasę dłuższą niż kiedykolwiek na rowerze ;-P
Odwiedziłam restaurację Media Aetas, w której kiedyś byłam stałym klientem... wiele się tam pozmieniało, ale mam nadzieję, że się przyzwyczaję :-)
W Parku Jordana grupka młodych mężczyzn chciała wyciągnąć ode mnie numer telefonu...
Tata zostawił mi kolację! :-D
Napisałam całkiem składny artykuł.
I kompletnie nie przejmowałam się głupotami.
Mam dziś w sobie tyle pozytywnej energii i siły, że aż nie mogę usiedzieć na miejscu ;-)
W pracy dałam z siebie 100%.
Jedna z klientek podziękowała mi za to, że jestem miła!
Kupiłam sobie nowe buty.
Zakupiłam również najnowszą powieść Zafona, "Baśnie latynoamerykańskie" i jedno opakowanie kart Euro 2012 (tylko dlatego że był na okładce Iker Casillas) :-P
Szybki powrót do domu i obiad.
Rozmowa z tatą.
Podczas jazdy na rolkach dookoła Błoń spotkałam kolegę z liceum, którego nie widziałam od... skończenia liceum.
Wpadł na nas nasz wspólny kolega!
Wizyta w biurze Niezależnego Zrzeszenia Studentów przyniosła kolejne obowiązki, ale pomimo tego panowała tam tak miła i serdeczna atmosfera, że uśmiech sam pojawiał się na twarzy :-)
Spotkałam też koleżankę, której nie widziałam od czasu kiedy ją poznałam! :-D
Przejechałam dziś na rolkach trasę dłuższą niż kiedykolwiek na rowerze ;-P
Odwiedziłam restaurację Media Aetas, w której kiedyś byłam stałym klientem... wiele się tam pozmieniało, ale mam nadzieję, że się przyzwyczaję :-)
W Parku Jordana grupka młodych mężczyzn chciała wyciągnąć ode mnie numer telefonu...
Tata zostawił mi kolację! :-D
Napisałam całkiem składny artykuł.
I kompletnie nie przejmowałam się głupotami.
Mam dziś w sobie tyle pozytywnej energii i siły, że aż nie mogę usiedzieć na miejscu ;-)
sobota, 10 marca 2012
piątek, 19 sierpnia 2011
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
*132
Ostatni tydzień był magiczny :-)
Zdarzyło się tyle rzeczy, na które czekałam od bardzo dawna!
W poniedziałek rozmowa z Ibettim :-)
We wtorek sesja zdjęciowa (fotograf powiedział, że nigdy nie pracował z modelką, która czyta mu w myślach. Niby... można by pomyśleć, że mówił to każdej, ale... czułam, że jemu ufać można)... ^^
We czwartek spotkanie z najukochańszym Przyjacielem S. :-)
Nie widziałam go ponad rok... a on będąc w Krakowie od razu znalazł czas dla mnie :-)))
Szkoda tylko, że mogłam się z nim widzieć trochę ponad godzinę... ale to lepsze niż nic, prawda? :-)
Dostałam też moją wymarzoną pracę "na jakiś czas"!
Będę doradcą klienta w Empiku na dziale książki :-D
A weekend spędziłam u babci na wsi... co prawda padało cały czas, ale... spotkałam się z moją rodzinką, a to najważniejsze :-)
Bardzo mile zaskoczyło mnie, że wujek pamiętał, że piję Desperadosy i kupił mi je na rodzinne spotkanie :-D
Moja rodzina jest cudowna! :-)))
Moi Przyjaciele są najcenniejsi :-)
A moje życie jest unikatowe i magiczne!
Dziękuję! Gracias! :-D
Zdarzyło się tyle rzeczy, na które czekałam od bardzo dawna!
W poniedziałek rozmowa z Ibettim :-)
We wtorek sesja zdjęciowa (fotograf powiedział, że nigdy nie pracował z modelką, która czyta mu w myślach. Niby... można by pomyśleć, że mówił to każdej, ale... czułam, że jemu ufać można)... ^^
We czwartek spotkanie z najukochańszym Przyjacielem S. :-)
Nie widziałam go ponad rok... a on będąc w Krakowie od razu znalazł czas dla mnie :-)))
Szkoda tylko, że mogłam się z nim widzieć trochę ponad godzinę... ale to lepsze niż nic, prawda? :-)
Dostałam też moją wymarzoną pracę "na jakiś czas"!
Będę doradcą klienta w Empiku na dziale książki :-D
A weekend spędziłam u babci na wsi... co prawda padało cały czas, ale... spotkałam się z moją rodzinką, a to najważniejsze :-)
Bardzo mile zaskoczyło mnie, że wujek pamiętał, że piję Desperadosy i kupił mi je na rodzinne spotkanie :-D
Moja rodzina jest cudowna! :-)))
Moi Przyjaciele są najcenniejsi :-)
A moje życie jest unikatowe i magiczne!
Dziękuję! Gracias! :-D
wtorek, 7 czerwca 2011
*131
Po raz kolejny potwierdziło się zdanie, że "spontany są najlepsze" :-D
To co wczoraj się działo było tak spontaniczne, tak zaskakujące, że nie można tego ubrać w słowa :-)
Wyszłam na spotkanie koła naukowego, które zgodnie z planem miało się zakończyć w CK Browar.
Ale z moimi Przyjaciółkami nigdy nic nie wiadomo :-)))
Pojawiły się w knajpie i porwały mnie do Carpe Diem II.
Niby niewinnie się zaczęło - piwko, rozmowy ze znajomymi, poznawanie nowych ludzi...
Aż nagle wskoczyłyśmy na parkiet :-)
Z bindi na czołach i ja w pasie do tańca brzucha i na bosaka :-D
Ludzie klaskali i obserwowali nas :-)
Kiedy stałam w kolejce po coś do picia poznałam Anglika, Amerykanina i Irańczyka :-P
A później zaczepiłam grupę Meksykanów :-D
Cudowni, pozytywni i szaleni ludzie! :-D
A i tak najlepsze było niespodziewane pojawienie się Caroliny i Sorai :-)
I wisienka na torcie: mój prywatny Iker Casillas również pojawił się w Carpe!
Coś niesamowitego :-)
Czasami się zastanawiam co ja takiego robię, że dostaję tyle pozytywnych chwil...
Tyle dobrych myśli.
Tyle zaskakujących momentów...?
:-)
To co wczoraj się działo było tak spontaniczne, tak zaskakujące, że nie można tego ubrać w słowa :-)
Wyszłam na spotkanie koła naukowego, które zgodnie z planem miało się zakończyć w CK Browar.
Ale z moimi Przyjaciółkami nigdy nic nie wiadomo :-)))
Pojawiły się w knajpie i porwały mnie do Carpe Diem II.
Niby niewinnie się zaczęło - piwko, rozmowy ze znajomymi, poznawanie nowych ludzi...
Aż nagle wskoczyłyśmy na parkiet :-)
Z bindi na czołach i ja w pasie do tańca brzucha i na bosaka :-D
Ludzie klaskali i obserwowali nas :-)
Kiedy stałam w kolejce po coś do picia poznałam Anglika, Amerykanina i Irańczyka :-P
A później zaczepiłam grupę Meksykanów :-D
Cudowni, pozytywni i szaleni ludzie! :-D
A i tak najlepsze było niespodziewane pojawienie się Caroliny i Sorai :-)
I wisienka na torcie: mój prywatny Iker Casillas również pojawił się w Carpe!
Coś niesamowitego :-)
Czasami się zastanawiam co ja takiego robię, że dostaję tyle pozytywnych chwil...
Tyle dobrych myśli.
Tyle zaskakujących momentów...?
:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)