wtorek, 7 czerwca 2011

*131

Po raz kolejny potwierdziło się zdanie, że "spontany są najlepsze" :-D
To co wczoraj się działo było tak spontaniczne, tak zaskakujące, że nie można tego ubrać w słowa :-)
Wyszłam na spotkanie koła naukowego, które zgodnie z planem miało się zakończyć w CK Browar.
Ale z moimi Przyjaciółkami nigdy nic nie wiadomo :-)))
Pojawiły się w knajpie i porwały mnie do Carpe Diem II.
Niby niewinnie się zaczęło - piwko, rozmowy ze znajomymi, poznawanie nowych ludzi...
Aż nagle wskoczyłyśmy na parkiet :-)
Z bindi na czołach i ja w pasie do tańca brzucha i na bosaka :-D
Ludzie klaskali i obserwowali nas :-)
Kiedy stałam w kolejce po coś do picia poznałam Anglika, Amerykanina i Irańczyka :-P
A później zaczepiłam grupę Meksykanów :-D
Cudowni, pozytywni i szaleni ludzie! :-D
A i tak najlepsze było niespodziewane pojawienie się Caroliny i Sorai :-)
I wisienka na torcie: mój prywatny Iker Casillas również pojawił się w Carpe!
Coś niesamowitego :-)

Czasami się zastanawiam co ja takiego robię, że dostaję tyle pozytywnych chwil...
Tyle dobrych myśli.
Tyle zaskakujących momentów...?
:-)

poniedziałek, 16 maja 2011

*130

"(...) To miało być typowo męskie Bractwo. Ale później przyszłaś Ty i okazałaś się tak fajną osobą, że dla Ciebie zrezygnowaliśmy z tego pomysłu."

Jak do mnie dotarły te słowa to stwierdziłam, że nigdy nie usłyszałam aż tak miłych słów!
Coś niesamowitego :-D

środa, 11 maja 2011

*129

Rajd Metalurga był niesamowity!
Jak zawsze zresztą.
Jednak ten był wyjątkowy pod jeszcze jednym aspektem.
W ciągu tych trzech dni usłyszałam więcej komplementów niż czasami przez miesiąc.
Raz: kolega z pokoju powiedział, że trzeba bronić tak ładną dziewczynę jak ja...
Dwa: Michał K. zapytał dlaczego tak piękna dziewczyna wybiera obcokrajowców skoro tak wielu fajnych jest Polaków.
Trzy: jeden z doktorantów powiedział, że tak pięknej dziewczynie nie może odmówić tańca.
I wiele mniejszych od osób, które ledwo znam.
Po prostu jakiś... kosmos.

Akurat teraz kiedy Alejandro zrobił coś czego się nie spodziewałam...

środa, 4 maja 2011

*128

Jaki ten świat jest dziwny.
Albo...
Jaka ja jestem dziwna...
Wszyscy moi dobrzy znajomi oraz przyjaciele mają jedną wspólną cechę.
Poznałam ich w nietypowy sposób :-D
Pierwsza przyjaciółka Aisha: poznana w piaskownicy w wieku 6 lat :-]
Anul i Iza: zjednoczone przez BAK :-D
S.: podczas jednego z koncertów katolickiego zespołu rockowego :-D
Drugi S.: identycznie jak S. :-) a później spędziliśmy świetne lato w Krakowie ^^
Maciek K.: poznany w czasie urodzin Anul, rozmowę zaczęliśmy od "jakie filmy oglądasz?" :-) do tej pory mój doradca i opiekun :-D
Michał K.: długaśna historia, która swoje szczęśliwe zakończenie miała rok temu :-P i jego słowa: "wszyscy moim przyjaciele czymś mi wcześniej podpadli, wiesz co to znaczy?" :-D
Smoku: poznany w Internecie, a jak się później okazało znajomy innego dobrego znajomego :-D
Laquila: poznana za pomocą Photobloga, mamy identyczne imiona, zamiłowania, wspólnych znajomych, kibicujemy tej samej drużynie, studiujemy na tej samej uczelni (praktycznie w tym samym budynku) i wiele wiele innych :-D
Manuel: wybrał mnie z tysiąca innych studentów AGH, żeby zapytać o parę rzeczy przed przyjazdem do Polski! Powiedział, że czuł, że tylko ja mu pomogę, choć nie spodziewał się, że wszystko aż tak się rozwinie :-)))
Jose: którego poznałam na... portalu randkowym i który jest chyba najbardziej zaskakującym przyjacielem :-) o każdej porze mogę do niego napisać, zawsze mnie rozśmiesza :-)
Dani: wszystko zaczęło się od "Pani Gronek" :-D wracając do Hiszpanii powiedział: "Ty, Klaudia oraz Paulina jesteście moimi najlepszymi polskimi przyjaciółkami" :-)))
I właśnie czuję, że od dziś do tego grona dołączy Alejandro... ;-)

wtorek, 3 maja 2011

*127

I miss so much Manuel.
I can't help it...
I have dreams about him almost every night.
We talk, dance, joke, laugh...
And in the morning when I wake up I still feeling his touch...
Suffer.
We are writing to each other at least twice a week.
But it's still not enough.
I have a new dream, which begin to realize.
I spend next holidays in Venezuela.
Manu said he will be my guide :-)
Only he... :-)
Te extrano M.!

piątek, 22 kwietnia 2011

*126

Czuję się jak Blair Waldorf!
Pieprzona dyktatorka stylu.
Czy tylko ja dostrzegam jak niemodnie ludzie się ubierają?
Że buty w szpic są passe już od dwóch lat?
Kto to jeszcze produkuje? Kto to kupuje?!
Kto to nosi?!
Ohyda.
I czy dziewczyna, która ma ładną twarz, ale figurę mężczyzny nie umie podkreślić swojej talii, aby mężczyźni na ulicy nie śmiali się z "klocka"?
Ech, coś mi odbija przed świętami...

środa, 13 kwietnia 2011

*125

I feel slight uneasiness.
Something happens.
But I don't know what yet.
I'm afraid...